Przecz z Tolkienem i śródzemiem?
Ujmę to tak – ogólnie rzecz biorąc nie podchodzi mi fantasy. We wczesnej młodości czytałem „Conany” ale Tolkiena nie byłem w stanie przejść. Przeczytałem pierwsze 3 opowiadania Sapkowskiego w Fantastyce – błe… Nijak nie porwał mnie ten świat. Przeczytałem w życiu tylko kilka książek z tego gatunku – „Tkacza Iluzji” E.Białołęckiej (dostałem w prezencie i z z dedykacją głupio było nie przeczytać…) „Achaję” A.Ziemiańskiego i coś zagranicznego o kolesiu z mieczem. (chyba „niechętny szermierz” – jakoś tak się to cudactwo nazywało).
Skoro tyle ludzi czyta fantasy i się tym napawa to zapewne jest to coś fajnego. Mi po prostu „nie wchodzi”.







