Ślad na piaskach czasu.
Popatrzmy wokoło - masa ludzi nie umie żyć, spokojnie, twórczo i pożytecznie - sami tłuką się jak szklanki i do tego kaleczą ludzi wokoło.
(nie mówię tu o ludziach którzy rozpryśli się w zderzeniach z rzeczywistością czy wypadkami losowymi).
To co widzimy - postępujące zidiocenie i zbydlęcenie - to piana na falach. Nie są to fale globalizacji - to defekt natury ludzkiej.
*
LGBT to droga którą idą donikąd ludzie pozbawieni korzeni i nie planujący żadnej przyszłości. Nastawieni na rozwalenie starego świata - ale niezdolni do twórczych działań. Do budowania.
To rzeczy elementarne:
Nie mamy w Polsce żadnych widocznych przejawów gejowskiej kultury wyższej. Nie ma np. Muzeum Gejów Polskich - nie gromadzą pamiątek po artystach czy przedstawicielach swojego ruchu. etc (a byłoby o czym opowiedzieć). Nie ma w Polsce ani jednego gejowskiego miasta - tak "prześladowani" a nie wymyślili że można stworzyć własną bezpieczną enklawę.
Nie ma w Polsce gejowskich parków pamięci* - gdzie homoseksualista mógłby przyjść, i zapalić świeczkę cieniom wielkich gejów z dawnych czasów. Albo posadzić własne drzewko - na pamiątkę swojej egzystencji. Albo dwa drzewka - z kimś. (dzieci nie będzie - kto o nim opowie kolejnym pokoleniom?)
Będąc gejem - tak właśnie bym zrobił. Od tego bym zaczął.
to elementarne - organizacja przestrzeni. odciśnięcie śladu własnej stopy na piaskach czasu.
"Ja także żyłem".
*
Spora część naszych problemów to brak ciągłości - niewiele wiemy o naszych przodkach. O dawnych normach i zwyczajach. Konserwatyzm przegrywa przede wszystkim skutkiem braku świadomości przeszłości.
Kto z nas mieszka w domu który zbudował jego pradziadek? Albo w domu chociaż postawionym w miejscu gdzie rodzina żyje od kilku pokoleń? Ja synowi nie mogę pokazać ani dworku po przodkach, ani domu po moim Dziadku. Burze dziejowe wyrzuciły na ten brzeg garść okruchów.
Po to postawiłem w szwedzkim lesie stellę na pamiątkę W.Świdziniewskiego. Dlatego rozmyślam nad stworzeniem parku pamięci polskiej fantastyki. I nad kilkoma innymi projektami.
________________________________________________________________________________________________-
*W Wojsławicach opodal nieistniejącej już leśniczówki rosną trzy ogromne dziś drzewa. Posadził je w 1941 roku leśniczy - by były pamiątką trzech chłopców mieszkających tam w czasie wojny. Żaden z nich już nie żyje - drzewa rosną dalej. Nasze pokolenie nie rozumie podobnych gestów.







