Burza za oknem

Lenin zauważył że w walce klas opor rośnie wraz ze zbliżającym się zwycięstwem – burżuje widząc zbliżającą się ostateczną klęskę dobywają z siebie ostatnich sił… Nawet taki parszywy szczur jak lenin czasem powiedział coś niegłupiego.

Patrzę za okno. Po orzeczeniu niekonstytucyjności aborcji eugenicznej nasze feministki dostały wścieklizny. O co im chodzi? Problem jest marginalny. Ciąży wynikiem których będą/mogą być dzieci z poważnymi wadami genetycznymi jest kilkanaście-kilkadziesiąt rocznie. Ciąży ze stwierdzonym zespołem Downa – kilkaset. W tym mieści się jakiś odsetek błędnych diagnoz – oraz diagnoz celowo fałszywych – by móc dokonać aborcji na życzenie. A potem „odpadki” do spalarki i nikt nie udowodni…

 

Co symptomatyczne: feministki nie walczą np. o wysokie renty dla rodziców takich dzieci. Nie walczą o rozbudowę systemu opieki etc. one walczą o prawo do mordowania takich dzieci. O pozbycie się problemu. O eugenikę rodem z „Mein Kampf”.

 

 

Feministki chciałby powrotu do lat 70-tych – nieograniczonej aborcji na życzenie, do sytuacji jak w Rosji czy Szwecji gdzie po latach lewicowego prania mózgów aborcja jest przez ogromną część społeczeństwa traktowana jak forma antykoncepcji.

 

Tak do końca te babiszony głupie nie są – wiedzą że osiągnięcie tego poziomu zbydlęcenia wymaga bardzo wielu działań pośrednich, marszu przez instytucje i marszu przez kulturę, przebudowy sposobu myślenia społeczeństwa – zwłaszcza młodych i bardzo młodych ludzi… Chcą do zrobić małymi krokami. A tym czasem właśnie dokonaliśmy małego kroku w zupełnie przeciwnym kierunku.

 

Z drugiej strony:

Nie bardzo rozumiem tę całą sytuację. Z aborcją eugeniczną jest jak z transwestytyzmem: mówimy o problemie który dotyka może promila populacji. Dlaczego lewica walczy „w obronie” tak szczupłych elektoratów gdy od ręki można wskazać znacznie większe grupy wykluczonych, ofiar transformacji, ofiar bzdurnych przepisów, ofiar niekompetencji urzędasów… W naszym kraju naprawdę są ważniejsze sprawy, pilniejsze zadania…

 

Ps. Pieszczoszek lewaków „nergal” cierpi prawdopodobnie na chorobę genetyczną – zespół Sotosa. Ma fart że się urodził. Ci którzy go dziś promują i hołubią jednocześnie są za likwidacją takich jak on…

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/