Moherowi do piór ;)
W polskiej fantastyce spotykamy najdziwniejsze kulty oraz mrroczne rytuały setek mniej i bardziej fikcyjnych religii.
Czy w tej powodzi okultyzmu, satanizmu i pogaństwa jest w ogóle miejsce dla fabuł osnutych na kanwie naszej religii?
Z jednej strony próby stworzenia fantastyki narodowo - katolickiej podjęte w drugiej połowie lat 90-tych zakończyły się widowiskową klapą, z drugiej - proza Marka S.Huberatha to literatura fantastyczna o nawyższej jaości.
Może zatem nadeszła pora spróbować jeszcze raz?






