Chciałem tak żyć.
Z korespondencji Astrid Lindgren wynika, że w krajach kapitalistycznych było mniej więcej tak jak to sobie wyobrażałem. Każdy miał samochód i telefon. Na wakacje jeździło się za granicę - nad ciepłe morza. Lot samolotem był dla tych ludzi czymś normalnym - jak dla nas przejażdżka PKP. Nawet nie dosotrzegali tego jak bardzo wolni są. Nawet nie dostrzegali dobrobytu w któym żyli. Żyli. realizowali plany. Budowalli. Byli wolni od większości trosk które zamieniły w piekło życie naszych Rodziców. Nawet nie wiedzieli co ot znaczy stać w kolejkach za każdym byle jakim ochłapem kartkowego mięsa...
A ja? Ja byłem nadwrażliwym dzieckiem z głową pełną kolorowych marzeń. Niewolnikiem uwięzionym po niewłaściwej stronie żelaznej kurtyny...
Nie chcę czytać listów Tove Jansson. Chciałem żyć jej życiem - wtedy... Dziś mam życie własne.







