O szczurach
Od tragedii Smoleńskiej minęły ponad 3 lata. Kilka tygodni temu wyciekły zdjęcia pokazujące jak premier tusk okazuje dziką radochę w obecności premiera FR. W.Putina. Okazuje tę radość w pobliżu miejsca gdzie spoczywają zwłoki Prezydenta RP, w pobliżu miejsca gdzie zginęła niemal setka Polaków, w tym członkowie PO. Okazuje ją stojąc być może przed zleceniodawcą tego mordu, lub wspólnikiem zbrodni. A nawet jeśli obaj są niewinni manifestuje najgorsze możliwe uczucie - mściwą radość ze śmierci człowieka który kiedyś zwinął mu prezydenturę sprzed nosa.
Przez te trzy lata rządził nami człowiek pozbawiony nie tylko honoru ale elementarnej przyzwoitości. Człowiek który nawet jeśli nie jest bezpośrednio zamieszany w tę straszliwą tragedię nie ma kwalifikacji moralnych ani intelektualnych by nami rządzić.
Ale nie o nim chcę dziś mówić. Chcę pisać o szczurach. Te zdjęcia wykonano trzy lata temu. Prawdopodobnie zrobił je fotograf kancelarii premiera. Były znane jakiemuś gronu osób z otocznia premiera. Nikt z nich nie puścił farby. Zachowywali omertę – zmowę milczenia. Pozwalali by rządził nami ktoś taki. Pozwalali by startował w wyborach. By toczył wewnątrzpartyjne wojenki. By tolerował zamienianie się kraju w korupcyjne bagno. Kryli go. Służyli mu wiernie. Dochowywali wierności – choć każde z tych zdjęć krzyczało do nich że służą złej sprawie i niegodziwemu człowiekowi.
Dlaczego to robili? Czy poświęcali dobro kraju ze strachu czy dla utrzymania się u żłobu? Dlaczego zdjęcia jednak, wyciekły? Ktoś przestał płacić, czy może strażnicy tajemnicy pękli, ruszyło ich sumienie? A może o efekt wewnątrzpartyjnych wojen, albo lęk przed wizytą seryjnego samobójcy…
Nie oni jedni zachowują daleko posuniętą „dyskrecję” – nie rozumiem zachowania członków BOR. Oni też milczą jak zaklęci. W roztrzaskanym samolocie zginęli ich koledzy z pracy. BOR dysponuje wiedzą o organizacji i przebiegu wizyty. Z okruchów informacji mogli poskładać sobie obraz bardziej pełny. Jednak nie wdrożyli własnego śledztwa. A jeśli je przeprowadzili – milczą co do jego wyników. A byłoby co badać. Poczynając od zagadki dlaczego żaden funkcjonariusz nie czekał na płycie lotniska na przylot głowy państwa…
Prawda o Smoleńsku wyjdzie na jaw. Kiedyś… Tak jak po 3 latach wyciekły zdjęcia dokumentujące radość szefa rządu.








