o epidemii
O epidemii pisałem już nie raz. Jak na razie nic nie wskazuje by zbliżała się ona do końca. Każdy dzień przynosi nowe informacje o zachorowaniach. Pocieszające jest że zmienia się trochę ich struktura – częściej rejestruje się ogniska w izolowanych środowiskach, w miejscach w których ludzie przebywają stłoczeni dłuższy czas razem. (DPS-y, fabryki, kopalnie).
Prawdopodobnie wirus degeneruje się stopniowo i traci trochę zaraźliwość – do zarażenia się konieczny jest dłuższy i bardziej intensywny kontakt…
Niestety gdy wczoraj przeszedłem się po Krakowie nasunęły mi się wnioski raczej ponure. Ludzie zachowują się jakby zagrożenie już całkowicie minęło. Maseczki stały się rzadkością. Na bazarach – tłumy. Boję się że to się znów rozhula…








